Rozdział
5
Perspektywa
Arissy
Idąc
ciemnym korytarzem, Roxy trzymała mnie bardzo mocno i nie miała
zamiaru mnie puścić.
~Roxy,
czy na pewno wszystko dobrze?-pytam, zdziwionym i zatroskanym głosem.
~Tak,
po prostu nie chcę, żeby Ci się coś stało.-mówi złym
głosem i jednocześnie słychać w nim nutkę smutku.
~Co...!
Jak coś złego?! Roxy! O co chodzi...?!- pytam przerażona i
próbowałam uciec, ale Roxy trzymała mnie za mocno. Miałam
takie przeczucie, że ktoś nas śledzi..., po kilku minutach
uspokoiłam się i zapanowała cisza przed burzą. Roxy skręciła do
wielkiego pokoju..., i nagle zza pleców Roxy coś wyskoczyło
prosto na nią, i zaczęło ją atakować. Okazało się, że to
był..., Golden Freddy. Roxy odepchnęła go na bok i krzyknęła do
mnie.
~Aris,
uciekaj...! Znajdź Toy Roxy i powiedz jej, aby cię gdzieś ukr...-
nie dokończyła, ponieważ Golden Freddy złapał ją mocno i zakrył
usta, aby nie mogła krzyczeć. Stałam jak wryta, lecz po kilku
sekundach rzuciłam się do wyjścia. Pobiegłam w stronę pokoju
gdzie znajdowała się Toy Chica. Gdy postanowiłam, że wrócę
do Roxy i zobaczę co się z nią stało..., zobaczyłam dwie
fioletowe...smukłe sylwetki stanęłam jak wryta i jedyne co mogłam
zrobić to się na nich gapić. Lecz gdy stanęli w świetle, nie
mogłam uwierzyć własnym oczom..., już wiem! Roxy mi kiedyś o
nich opowiadała, ale nie wierzyłam w ich istnienie. Staliśmy tak w
ciszy, chyba pięć minut. Gdy odzyskałam władzę nad moimi nogami,
ruszyłam gdzie pieprz rośnie, nagle trafiłam na ślepą uliczkę.
Jak
chciałam zawrócić to wpadłam na Purple Girl i się
przewróciłam. Myślałam, że to mój koniec, że nie
mam szans..., nagle poczułam na swoim ramieniu zimną i zarówno
żelazną dłoń, po kilku sekundach właściciel tej ręki zaczął
się wyłaniać z cienia. Gdy tak się przyglądałam tajemniczej
postaci, to wyglądała trochę jak..., jak Roxy?! Ale była nowa i
błyszcząca.
Perspektywa
Roxy
Czułam
się dziwnie. Byłam związana i nie mogłam się ruszyć, Golden
Freddy trzymał mnie na swoim ramieniu jak worek z piaskiem idąc do
ciemnego, i nawet nie małego pokoju. Było mi nawet wygodnie, ale
miałam z tego satysfakcję, że zostałam porwana...gdy się
zatrzymał, łagodnie posadził mnie na podłodze, i mówiąc.
~I
teraz nie będziesz mi wchodzić w drogę.-oznajmił łagodnie.
Chciałam, coś powiedzieć, ale miałam zaklejone usta taśmą.
Odwrócił się i poszedł zatrzaskując drzwi, pochyliłam
się, i rozmyślałam czy Arissa miała choć cień szansy niż ja.
I
tak oto kolejny rozdział :D
Szczerze,
to nie ja go wymyśliłam, tylko Roxy xD (bo ja nie miałam weny xD )
więc jednak ona ma talent (lepszy niż ja xD :( ) no nie ważne ty
na dole pojawią się słowa od Roxy, do was :* ~ Aris
:*
Hej
tu Roxy, ten rozdział wymyśliłam ja bo Aris (Julka) dostała górę
nauki xD, dobra to są słowa ode mnie dla Was kocham was BUZIOLE
:***** ~ Roxy :D
PS.
Czytasz? Zostaw po sobie jakis slad :*