Rozdział VIII
Perspektywa Arissy:
Arissa była w jakimś dziwnym miejscu..., coś a'la Bunkier, czy jakieś inne pomieszczenia o tym samym wyglądzie. Siedziała na lodowatej ziemi, a przed nią stał..., o cholera. Przed nią stał SpringTrap. Chyba wiedział, że jest przerażona, bo wykrzywił swoje usta, w uśmiech szaleńca.
- Ha, ha- zaśmiał się bez krzty rozbawienia. - I co? Kto teraz obroni naszą słodką, biedną Arissę? Hm...? Nikt! Ha, ha! - krzyczał, równocześnie się ze niej śmiejąc. Arissa nie została mu dłużna, i odpowiedziała.
- Ha, ha. Dla twojej wiadomości, IMBECYLU, nie potrzebuję ochrony. Mogę Cię powalić JEDNYM ciosem! - wcale nie potrafiła, ale nie dawała mu szans na wygraną.
- Mhm, akurat. Słoneczko..., jak nie ma przy tobie Roxy, jesteś BEZSILNA, i każdy o tym wie. - potem zacmokał trzy razy.
-Masz nieświeże informacje- odpowiedziała mu, i również zacmokała trzy razy.
- Ha, ha- zaśmiał się bez krzty rozbawienia. - I co? Kto teraz obroni naszą słodką, biedną Arissę? Hm...? Nikt! Ha, ha! - krzyczał, równocześnie się ze niej śmiejąc. Arissa nie została mu dłużna, i odpowiedziała.
- Ha, ha. Dla twojej wiadomości, IMBECYLU, nie potrzebuję ochrony. Mogę Cię powalić JEDNYM ciosem! - wcale nie potrafiła, ale nie dawała mu szans na wygraną.
- Mhm, akurat. Słoneczko..., jak nie ma przy tobie Roxy, jesteś BEZSILNA, i każdy o tym wie. - potem zacmokał trzy razy.
-Masz nieświeże informacje- odpowiedziała mu, i również zacmokała trzy razy.
Nagle do pokoju wszedł... ughm (przełyka powietrze) Golden Freddy.
...HEJ...
Chciałam Was serdecznie przeprosić, za tak duży brak aktywności, ale był to dla Nas trudny czas. Jednakże powracamy (przynajmniej ja :') ) i to aż do końca tej historii FF (fanfiction)
~ Aris <3
~ Aris <3

