Rozdział
4
Oczami
Arissy
Znalazłam
się w końcu w swoim przytulnym domku dla lalek, a Roxy na swojej
scenie z mikrofonem. Nagle zauważyłam , że Roxy się ruszyła i
zbiegła ze sceny i popadła w gonitwę..., tak samo jak Foxy hm... ,
dziwne coś mi się tu nie zgadza. Pomyślałam ,że też się ruszę
i zobaczę o co chodzi. Ponieważ Roxy nauczyła mnie, jak pozostać
niewidocznym.
~Roxy!
- wołam ją a tyle ile mój robo głos mi pozwala.
I
nagle Roxy przestała biec stanęła i odwróciła się do mnie
na pięcie. Gdy mnie zobaczyła wytrzeszczyła swoje robo oczy i
patrzyła w głąb moich. Stałyśmy tak chyba z pięć minut i wtedy
Roxy odzyskała rezon.
~Co
ty tu robisz!- mówiła, nie, nie nawet można powiedzieć , że
krzyczała.
~No...,
ja..., ja...- jąkałam się bo nie wiedziałam co powiedzieć- ja
nie wiem co tutaj robię, już wracam na swoje miejsce.
Powiedziałam
to i opuściła głowę w dół i wróciłam na swoje
miejsce.
~Arissa!-
zawołała Roxy.
~Tak?-
mówię troszeczkę nie pewnie, eh...teraz czeka mnie ochrzan ,
za to , że wyszłam bez pozwolenia.
~Już
nic, pogadamy jak wrócę. - mówi Roxy i wtedy nagle jak
by mi czytała w myślach- i nie bój się nie dostaniesz
ochrzanu.- mówi spokojniej i nawet z lekkim rozbawieniem w
głosie. Od razu na mojej mordce pojawił się szeroki uśmiech i w
ten jakby nic się nie stało w podskokach wróciłam do mojego
domku.
Perspektywa
Roxy
Gdy
Arissa już poszła na swoje miejsce, to znowu zaczęłam biec.
Wpadłam jak burza do pokoju gdzie byli wszyscy prócz Arissy.
~To
są jakieś jajca, czy co?!- krzyczę zdyszana na nich.-ona nigdy,
ale to prze nigdy nie miała rodzeństwa!
~Och
Roxy wiemy, że to jest szok, ale spójrz na te zdjęcie
podobny do Arissy nieprawdaż?- pyta się mnie Old Freddy. I podaje
mi zdjęcie
~
Och dawaj to.- rozkazuję mu.
~I
czyż on nie jest do niej podobny?-pyta się Balloon
Boy.
~Nie...,
nie to nie możliwe , to nie jest prawda... - mówię
zapłakanym tonem.
~Ale
to jest prawda i..., i wiesz , że ja jako Animatronik muszę go
zabić.- mówi złym tonem Golden Freddy.
~NIE...,NIGDY!
NIE TKNIESZ GO NAWET PALCEM, BO TEGO POŻAŁUJESZ!- mówię i
nagle..., wybiegam jak poparzona i po drodze „niechcący”(czujecie
ten sarkazm) wyważyłam drzwi.
Perspektywa
Marionetki
~Och
jeszcze zobaczymy.- mówi Golden Freddy rozgniewany.
Eh...
biedna Roxy, ale najgorzej się będzie mieć Arissa jak się o tym
dowie, przecież to jeszcze dziecko.
~Golden
a może tylko jego oszczędzimy co?- pyta Toy Bonnie. I nagle...,
staję się coś strasznego Golden Freddy uderzył w twarz Toy
Bonniego. Wszystkim, aż zaparło dech w piersiach.
~Nie...,nikogo
nie będziemy już oszczędzać – powiedział to i wyszedł z
pokoju rozgniewany.
Perspektywa
Arissy
Nagle
zauważyłam , że Roxy biegnie wściekła i rozpłakana i chowa się
za kurtyną. Gdy podeszłam do niej, wtedy popatrzyła się na mnie i
mnie przytuliła, nagle poczułam dwie krople na swoim ramieniu i gdy
się przyjrzałam zobaczyłam , że to są łzy..., wnet spojrzałam
na Roxy i okazało się , że to były jej łzy.
~Roxy
co się stało?- pytam półgłosem.
~N...Nie,
nic się stało, po prostu się rozkleiłam
No
i jest rozdział czwarty :D jesteśmy z siebie dumne.
~A
dlaczego jesteście z siebie dumne?
~Bo
dwa rozdziały po rząd! YaY :D !
Tak
moi mili dwa rozdziały w jednym dniu ja i Roksana jesteśmy z siebie
dumne :D i zmęczone. xD ~ Aris :*
Kilka
słów od Roxy
Dzięki
wielkie, że wchodzicie na nasz blogi, zostawiajcie komentarze i
życzę wam miłego czytania Roxy Animatronik <3
Ps.
Czytasz to zostaw po sobie jakiś ślad <3
:3
OdpowiedzUsuń<3 ~Aris :*
OdpowiedzUsuń<3 ~Aris :*
OdpowiedzUsuńPrzypadek :P.......
OdpowiedzUsuńNie sądzę :D